Zuza.
Śliczna blondynka z długimi włosami. Zuzę poznałam kilka lat temu, w Polsce. Jej mama była Polką, tata – Duńczykiem. Rodzice między sobą rozmawiali po angielsku lub francusku. W zależności od dnia i godziny. Zuza słuchała wszystkich czterech języków. Wydawać by się mogło, że ma w domu idealną sytuację do swojej dalszej edukacji: cztery języki w domu, ma szansę w czterech mówić biegle.
Mama Zuzy wiedziała, że córka zacznie mówić później niż inne dzieci. W końcu taka wieża Babel to istny koktajl Mołotowa w głowie dziecka.
Czas mijał. W wieku 4 lat mama zapisała niemówiącą Zuzię do przedszkola. Była przekonana, że w ten sposób mała się „rozgada”. Nic takiego się nie stało, mimo że miesiące mijały… Pani w przedszkolu zasugerowała autyzm. Bo dziewczynka nie reaguje na swoje imię, bo lubi bawić się sama, bo nie rozumie poleceń…
Trafili do mnie. Mama nic nie powiedziała o sugestiach pani przedszkolanki. „Przyznała” się tylko do wielojęzyczności w domu. Ponieważ Zuzka miała ponad 4 lata, nie mówiła nic, poleceń werbalnych nie wykonywała w ogóle, ale genialnie komunikowała się niewerbalnie (gestem, spojrzeniem, mimiką twarzy) zrobiłam to, co robię zawsze: wysłałam do laryngologa.
Pani doktor wykonała szereg badań. Diagnoza: 70% niedosłuchu na obu uszach, stan zapalny błony bębenkowej i duża narośl na strunach głosowych.
Dzisiaj Zuzia jest po kilku operacjach, długiej terapii logopedycznej. Ma 7 lat i od września idzie do zerówki. Wiem, że gdyby rodzice zauważyli jej problem wcześniej, dziewczynka nie straciłaby dwóch lat. Ale ich nie winię.
Chcę tylko przestrzec Was, drodzy Rodzice, dzieci dwujęzycznych: to, że Wasze dziecko nie mówi NIC w wieku dwóch lat NIE JEST NORMALNE. To, że mówi tylko po swojemu też NIE JEST NORMALNE.
Tylko tyle i aż tyle. 🙂

Dziękuję za uwagę 🙂

Idę nad jezioro 🙂 A zdjęcie dla tych, co twierdzą, że dwujęzyczności nie ma w Polsce. Kartuzy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress