O czytaniu dzieciom krzyczą wszystkie media. O tym, jak jest ważne, jak rozwija myślenie, słuchanie, wyobraźnię i kilka innych ważnych rzeczy. O tym, że książka jest bogactwem, że tylko dzieci, którym czytano, potem chcą czytać oraz o tym, że tylko te dzieci, chcą się uczyć czytać. O ile z pierwszym zdaniem – stuprocentowa zgoda, o tyle z drugim – osiemdziesięcio 🙂 Ale nie o badania statystyczne tu chodzi.

Mamy dziecko. Czytamy mu od małego. Mamy bibliotekę z Tuwimem, Brzechwą, Frączek, Kasdepke i kilkoma innymi dziecięcymi autorami. Jesteśmy z siebie tacy dumni. Codziennie wieczorem przed snem siadamy przy maluchu, otwieramy książeczkę i czytamy.

Ale pewnego dnia BACH!!! Dziecko wyrywa nam książkę z ręki i zaczyna samo kartkować, przerzucać obrazki, wreszcie rzuca książką w kąt. Próbujecie potem drugi raz, trzeci i piąty i nic. Co zrobić?

Przestać czytać 😀

Dobra, a teraz poważnie. Są dzieci, które nie lubią czytania. Denerwuje ich:
a) rytm wiersza,
b) sposób czytania wierszem przez mamę lub/i tatę (bo zauważcie, że większość książeczek dla dzieci to wiersze),
c) sposób czytania prozą przez rodzica (tak, niektórzy nie umieją czytać głośno, jąkają się, chrząkają, tracą melodię mowy),
d) to, że nic nie rozumieją z tekstu (tu już mówię o dwu-, trzylatkach).

Jak postąpić? Należy porzucić stereotypy 🙂 Wyzbyć się z głowy treści, które pewnie znacie na pamięć.

Po prostu otwórzcie książeczkę, popatrzcie na obrazek i… zacznijcie maluchowi opowiadać co na nim jest i dlaczego! To naprawdę lepszy sposób niż walka o codziennie przeczytanie „Kaczki Dziwaczki”. Zobaczycie, że gdy tylko zaczniecie, dziecko będzie słuchało z zainteresowaniem. Z czasem powrócicie do czytania.

Warto dodać, że do takiego opowiadania świetnie nadają się książki bez tekstu. Dla młodszych dzieci – „Kocham czytać” – pod warunkiem, że rodzic opowiada z maluchem obrazek, a nie tylko pyta, co za sylabka jest napisana w dymku 🙂 Dla starszych – „Mamoko” czy „Ulica Czereśniowa” (uwielbiam!!), choć musimy pamiętać, że na tych dwóch ostatnich niektóre dzieci będą miały problem ze skupieniem się (bo za dużo na nich bodźców). Oczywiście!!! Możecie wziąć też zwykłe baśnie i po prostu opowiadać obrazki! Ale słowami, które maluch zna lub jest w stanie zrozumieć!! To ważne, zwłaszcza dla rodziców dzieci dwujęzycznych – nie każde dziecko wie, co to „dróżka” (bo kto z nas dorosłych tego używa potocznie?), ale większość rozumie słowo „droga”. Ważne, aby książką zainteresować dziecko. 🙂

To co? Opowiadacie?

01a

Plansza wyd. WE.

Komentarze

  1. Moje dziewczyny częściej lubiły opowiadania niż wiersze nie interesowały je w ogóle ja niby chciałam je zapoznać z polskim poetami a tu bach dziecko nie chce i cieszę się, że odpuściłam i poszukałam czegoś w innym stylu coś co je zaciekawi i będzie bliskie im sercu 😉

  2. Przekonałam się, że te książki które ja pamiętam i kocham z dzieciństwa nie zawsze przemawiają do mojego syna i zgadzam się z faktem że nie należy czytać na siłę. Warto zastanowić się co chciałoby przeczytać nasze dziecko, czym się interesuje i co lubi. Może warto aby dziecko samo wybrało w bibliotece czy księgarni to co chce aby rodzić przeczytał. Ku mojemu zdziwieniu mój 5-letni syn uwielbia świat wiedzy, który zobaczył przy jakimś sprzątaniu i prosi aby mu czytać mimo, że pewnie ponad połowy nie rozumie. Wielu rodziców myśli że jak mają w domu kilka książkowych szlagierów literatury dziecięcej to w zupełności wystarczy. Myślę że mały człowiek tak samo jak duży lubi czytać rożne rzeczy a najbardziej te które go interesują i fascynują – dlatego warto odejść od stereotypów i mieć w domu książki które zainteresują nasze dziecko nawet jeżeli miałoby to oznaczać czytanie o koparkach dziewczynce czy o pięknej królewnie chłopcu. Mamy do dyspozycji jeszcze książki o robotach potworkach dziwnych zwierzakach itp A oglądanie obrazków i opowiadanie sobie bajek nawzajem to wielka frajda i jak fajnie na wiele sposobów można na nowo zinterpretować bajkę…

  3. Ja właśnie ostatnio próbuję rozgryźć moją trzyipółlatkę, która codziennie wieczorem przed zaśnięciem prosi o poczytanie, zawsze chce jeszcze jedną, jeszcze jedną, jeszcze jedną, najlepiej żeby czytać jej całą noc 😉 ale o ile do niedawna słuchała, musiała tylko widzieć obrazki, czasem pytała o nie – wtedy odpowiadałam, tak od tygodnia-dwóch wygląda na to, że podczas czytania się nudzi – kręci się, podrzuca przytulankę, wchodzi mi na plecy, staje na głowie 🙂 Kiedy zapytam, czy chce skończyć czytać (ale nie „obrażona” – że „skoro nie słuchasz to może mam przerwać?” tylko po prostu pytam czego by chciała 🙂 ), odpowiada że nie, w żadnym wypadku, czytaj czytaj 🙂 Kiedy tylko rozmawiamy o obrazkach, zaraz mówi żeby już czytać – i znów wygląda, jakby nie słuchała tylko się nudziła. Zastanawiam się, czy coś tu trzeba zmienić, czy ona po prostu słucha na swój sposób 🙂

    1. czytałam młodszemu bratu bardzo często, oboje to lubiliśmy:) I od pewnego momentu Czarek przestał „słuchać”, podczas gdy ja czytałam on bawił się robotami, autami niejednokrotnie wydając jakieś „robotowe” odgłosy. Strasznie się denerwowałam do czasu gdy pewnego dnia przepytałam go z czytanego przed chwilą rozdziału harrego pottera… a on opowiedział wszystko ze szczegółami! taką miał skubany podzielność uwagi ;p

  4. Bardzo lubimy tę serię, z której zaczerpnięty jest obrazek. 🙂
    Ja bardzo żałuję, że tyle książek jest wierszem, bo Milenka od razu uczy się ich na pamięć i potem recytuje cały dzień, A mamy ograniczać takie mechaniczne właśnie wierszyki i piosenki, bo potem nie chce się komunikować tylko „klepie” wierszyki albo śpiewa. Wolę czytać jej bajki, ale to też zależy od dnia, bo czasami nie chce i ja to szanuję. Przecież ja też nie czytam codziennie ( no dobra czytam :P)
    Generalnie Milenka dopiero teraz zainteresowała się, żeby jej opowiadać co jest na obrazkach. Przedtem nie dała się tknąć 🙂

  5. „Mamoka” nie mogę zdzierżyć. Nie urzekła mnie ta pozycja. „Wiosnę na ulicy..” uwielbiamy.
    Od siebie polecam serię Bobo poznaje świat-historyjki obrazkowe dla najmłodszych dzieci. Krótkie zdania,dostosowane do percepcji 3 latka, świetne!

  6. Ja ze swojej strony mogę gorąco polecić serię książeczek „Obrazki dla Maluchów” wydawnictwa Olesiejuk. Dla starszych dzieci doskonale zarówno do opowiadania obrazków jak i do czytania świetnie nadają się większe książeczki np. pt. „Dzień malucha” „Przeciwieństwa”, „Dobre wychowanie”. Obrazki są cudowne i bogate w szczegóły, są na nich chmurki dialogowe, a pod każdym obrazkiem jest opis. Nasza dwuletnia córka chłonie z tych książek pełnymi garściami i nieustannie musimy je czytać, a teraz sama je bierze i przez kilkanaście minut kartkuje przyglądają cie obrazkom i opowiadając co kto mówi. A jej miłość do książek rozpoczęła się od książeczek z modelinowymi obrazkami z tej samej serii, Kupiliśmy pierwszą książeczkę pt. „Przyroda” (cena poniżej 10 zł a twarda oprawa i gruba tektura) i opowiadaliśmy co jest na każdym obrazku, a na końcu qiuz 🙂

  7. Gdy byłam mała uwielbiałam jak tata opowiadał mi bajki. Specjalnie dla mnie i brata każdego wieczoru opowiadał jakąś inną niestandardowa wersje czerwonego kapturka, np niebieski zły kaptur i dobry wilczek… To były cudowne wspólne chwile

  8. Ufff…
    dobrze jest przeczytać taki tekst 😉 Poza wszelkimi problemami rozwojowymi, w tym z rozwojem mowy, mój synek jest na etapie książeczek opartych na obrazkach… więc dużo nie czytamy 🙁
    Opowiadam własnie, czasem zadaję zagadki…
    Pozdrawiam i udostępniam 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress