Odpowiedź jest prosta i oczywista: NIE

Zajmuję się dzieciakami dwujęzycznymi, czasem o nich piszę na blogu. Być może niektórzy odczytują te posty w ten sposób, że naganiam każdego dwujęzyczka do wizyty u logopedy. Cóż.. prawda jest taka, że walczę o to, żeby zmieniła się opinia publiczna na temat logopedów i logopedii. Zależy mi na tym, aby KAŻDE dziecko (niezależnie od ilości języków) w wieku 2 – 2,5 lat było przebadane przez logopedę. Profilaktycznie.

A czy dwujęzyczek różni się od jednojęzycznego kolegi? Nie. Fakt, dzieci dwujęzyczne badamy inaczej, powinny być diagnozowane innymi narzędziami werbalnymi i tak je właśnie diagnozuje prawie każdy logopeda, który pracuje na emigracji. Bo dzieci dwujęzyczne – tak samo często jak jednojęzyczne – mają zaburzenia słuchu, spectrum autyzmu czy dysleksję. Dlatego warto PROFILAKTYCZNIE udać się z nim do logopedy.

A kiedy KONIECZNIE dziecko dwujęzyczne powinno odwiedzić logopedę?

1. Kiedy ma skończone 2 lata i nie mówi NIC lub mówi bardzo mało.

2. Kiedy w wieku 2,5 roku nie składa pierwszych zdań np. „Mama am” w żadnym ze swoich języków.

3. Kiedy nie reaguje na własne imię, nie odpowiada uśmiechem na uśmiech, nie utrzymuje kontaktu wzrokowego z rozmówcą.

4. Kiedy ciągle „nas ignoruje”.

5. Kiedy mowa malucha jest niezrozumiała dla otoczenia, rozumie ją tylko mama.

6. Lub kiedy mama też nie rozumie.

7. Kiedy dziecko wkłada język między zęby podczas mówienia.

8. Kiedy w wieku ok. 4 lat – mimo KONSEKWENCJI stosowania jednej z metod wychowania w dwujęzyczności – dziecko cały czas nam odpowiada tylko w jednym z języków.

9. Kiedy dziecko w wieku 4 lat – mimo KONSEKWENCJI stosowania jednej z metod wychowania w dwujęzyczności – nie rozumie poleceń złożonych (np. Weź jabłko i połóż je na stole) w jednym lub obu językach.

10. Kiedy rodzic mówiący w języku mniejszościowym potrzebuje wsparcia językowego.

Tylko tyle i aż tyle. Więc dlaczego tak grzmimy i zapraszamy dzieci dwujęzyczne do naszych gabinetów? Bo dwujęzyczność nie chroni przed zaburzeniami. Niestety. I nie może być usprawiedliwieniem opóźnień w rozwoju mowy. Pewnie, może być tak, że bez stymulacji dwujęzyczny dwulatek za rok się rozgada. A jeśli nie? To kto komu będzie pluć w brodę?

dwujez

Komentarz

  1. Pani Kasiu,
    moja 22 miesieczna corka jest ( a raczej mam wielka nadzieje, ze bedzie) dwujezyczna.
    Do tego ma problemy ze sluchem (wysiekowe zapalenie). Jestesmy pod opieka logopedy w Polsce w ramach WWR i dodatkowo prywatnego logopedy, do ktorego zagladamy okazjonalnie. Problem w tym ze opinie tych dwoch logopedow sa rozne. Jeden (ten z WWR) twierdzi, ze nie ma objawow niepokojacych i B. rozwija sie dobrze.Mowa troche uboga ale rozumienie dobre. Generalnie ok.
    Drugi twierdzi, ze trzeba z dzieckiem pracowac i to duzo, ze wzgledu na mowe tez, ale przede wszyskim na jej osobowosc (trudna, humorzasta, dosyc dominujaca a co za tym idzie niezdyscyplinowana i nieskora do powtorzen) Generalnie B. jest silnym charakterem i niechetna do realizowania naszych prosb (dlatego praca z nia to droga przez meke).
    B. mowi ale przyznam ze malo. Mysle ze 200 slow by sie uzbieralo (w obu jezykach, a nie w kazdym z osobna). Ale nie laczy ich jeszcze ze soba.
    Wlsciwie gdyby nie sluch na razie nic nie wzbudziloby mojego niepokoju (to glownie ze wzgledu na to nalezymy pod logopede).
    Moj problem jest taki, ze B. czesto zamienia litery w wyrazach mocna litera K.
    KaKa zamiat tata (ale co ciekawe umie piwiedziec „tutaj” czyli umie wymowoic T)
    Kakaj zamiast siadaj (ale umie powiedziec jak robi waz -ssss czyli wymawia litere s)
    buki zamiast buty (ale mowi bało co oznacza balon i wtedy wypowiada ł bez problemu)
    kakło zamiast swiatło
    Czy to normalne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress