Byle nie za głośno 🙂

Wiecie, co to słuch? To taki zmysł, dzięki któremu słyszymy. Większość z nas słyszy dzięki uszom.

Pada deszcz. Słyszę krople spadające na dach. W momencie, kiedy biorę parasol z domu, to znak, że umiem słuchać i dźwięk dopadający z zewnątrz powoduje pewne moje reakcje…

Jeszcze jestem jasna, prawda? 🙂

Tak samo jest z mową. Dziecko musi nie tylko SŁYSZEĆ mowę, ale musi nauczyć się jej słuchać, co jest czasem dość trudne. Jest jednak kilka ćwiczeń, które każdemu dziecku pomogą 🙂 I można się w nie bawić na zewnątrz w ciepłe dni 🙂

Jest taki wierszyk:

Fik – mik, fik – mik, nie potrzeba sznurka

Mały śmieszny pajac skacze jak wiewiórka.

Spróbujcie powiedzieć go tak, żeby przedłużyć te podkreślone sylaby. Udało się? To macie rytm. Jeśli się nie udało, to macie inny rytm, nic nie szkodzi 🙂

Teraz wyklaszczcie ten wiersz. W tym rytmie. Jest? Super 🙂

To teraz szybciej.

Jeszcze szybciej.

Szybciej!

Super!

A teraz spróbujmy inaczej. Bolą ręce od klaskania? To wytupmy ten wiersz w pierwszym rytmie i tempie.

Super!

Teraz wolniej.

I woooolniej….

I jeszcze wooooolniej ….

To jest właśnie jedno z naprawdę fajnych i wesołych ćwiczeń na słuchanie. Możecie sobie klaskać, tupać, klaskać i tupać jednocześnie, skakać, skandować… wszystko!

Kolejnym ćwiczeniem jest ponowne złapanie rytmu wiersza i wymawianie go od bardzo cichutkiego do krzyku. Oczywiście niezbyt przesadnego ani szeptu ani krzyku 😉

Spróbujcie! 😉

child-237705_1280

 

Nie ma komentarzy

  1. U nas zaczęło działać „idzie rak” by Tośka słuchała. Za „fik, mik” było grożenie palcem, ale po chwili sama zaczęła klaskać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress