Czasem pytacie mnie, najczęściej już na Skype, kiedy podejmiecie terapię, jak włączyć do niej innojęzycznego tatę.

Pytanie niby łatwe, odpowiedź jeszcze łatwiejsza, ale..  zacznę od początku.

Typy rodzin wielojęzycznych można podzielić na dwa duże worki: taki, w którym dom mówi tylko po polsku, a otoczenie w języku większości oraz taki, w którym w domu rodzice mówią w dwóch językach. W przypadku terapii polskojęzycznej i jej początków język otoczenia jest wtedy mniej ważny.

W pierwszym przypadku terapia odbywa się w języku polskim i ćwiczenia w domu też. Motywujemy mózg dziecka, by tworzył nowe połączenia neurologiczne, dzięki którym maluch zaczyna mówić. Kiedy pojawiają się pierwsze słowa po polsku, to najczęstszy znak do tego, że w języku otoczenia też się zacznie coś dziać, jak tylko dziecko dostanie odpowiednie bodźce, np. pójdzie do przedszkola czy grupy zabawowej.

W przypadku rodzin mieszanych zasada jest inna: działamy wielotorowo. Mama (najczęściej) ćwiczy z dzieckiem przed Skypem i potem te same ćwiczenia powtarza w domu. Dodatkowo tata próbuje je wykonywać w swoim języku. Może brzmi to skomplikowanie, ale chodzi po prostu o to, że mama układa sekwencje: żółty-czerwony-zielony-żółty… a tata kilka godzin później wykonuje to samo ćwiczenie: yellow-red-green-yellow…

Łatwizna, prawda?

W ten sposób dziecko równolegle łapie oba języki, choć zazwyczaj jeden zawsze będzie mocniejszy. Ale może on się zmieniać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress