Obiecałam sobie, że na tym blogu nie będzie zbyt wiele na temat artykulacji. Ale dzisiaj MUSZĘ! bo inaczej się uduszę.

Dostaję od Was milion maili z hasłem: „Pani Kasiu/Kasiu, a moje dziecko mówi SZ z takim dziwnym poszumem” albo „Mój 7latek nie mówi SZ. Co robić?” Zdradzę Wam coś. Wasze maile są geokodowane – wiem, skąd przyszły. I o ile rozumiem rodziców piszących do mnie z Norwegii, Anglii, Niemiec czy innego Urugwaju i staram się pomóc wysyłając im listę rzeczy, które powinien sprawdzić w buzi lokalny logopeda, o tyle nie czaję rodziców z Polski. Kurcze.. no „jak mu pomóc?” Iść do logopedy.

Dlatego denerwują mnie plakaty, wpisy na blogach logopedycznych z podanymi ćwiczeniami JAK wywołać głoskę. O ile sama chwalę wpisy mówiące o tym na jakim materiale pracować z dziećmi do utrwalenia danej głoski w izolacji, sylabach, wyrazach itd., o ile samym instrukcjom mówię NIE. Po co one się pojawiają? Raczej dla rodziców, logopeda takie rzeczy powinien wiedzieć, student doczytać w literaturze. Ale rodzice nie zdają sobie sprawy, że tę samą wadę wymowy (np. tzw. międzyzębówkę czy reranie) może spowodować kilka różnych przyczyn! A na każdą przyczynę jest inne ćwiczenie. Ileż to razy miałam na terapii dziecko z niewłaściwym R wywołanym przez mamę według ćwiczeń z Internetu?! Bo o ile ćwiczenia z czytania sylabami, grafomotoryki, pamięci, sekwencyjne czy analizy i syntezy jeszcze nikomu nie zaszkodziły (a wielu wręcz pomogły), o tyle artykulacyjne niewłaściwie stosowane – TAK!

Dlatego proszę po raz enty! Nie wierzcie googlowi. Idźcie sprawdzić wadę swojego dziecka do logopedy, a dopiero później posiłkujcie się blogami w celach ćwiczeń domowych ZLECONYCH PRZEZ LOGOPEDĘ.

PS. Powyższy post dotyczy JEDYNIE wad wymowy 😛

2014-11-12 10.54.26

Komentarze

  1. Witam… ciekawią mnie Twoje komentarze, przemyślenia i porady. Na codzien jestem nauczycielem przedszkola, pracuję w UK.
    podzielam Twoja opinie na temat Wujka Google… wszystko teraz mozna przeczytać i „dopasować” do problemów swojego dziecka… jednak samej przyczyny problemów nie da się zobaczyć w internecie… i nie da się postawić diagnozy przez ekran!! Każde dziecko jest INNE!!! każdy problem inny…
    Rodzice idźcie do specjalisty- po to jesteśmy, po to uczymy sie, nieustannie szkolimy i szlifujemy swoją wiedze i umiejętności by pomagać Waszym dzieciom… LOGOPEDA NIE GRYZIE!!! a przedszkole NIE BOLI!!!

  2. Witaj,
    Systematycznie śledzę Twojego bloga i korzystam z rad i propozycji zabaw z dziecmi, tym bardziej, że moja 2,5 letnia córka ma opóźniony rozwój mowy. Zgadzam się w powyższym wpisem ale niestety czasami zdarzają się po prostu mało profesjonalni logopedzi, przy których marnuje się tylko czas…Przepraszam, że tak ostro ale aktualnie uczęszczamy do wspaniałej Pani, która ma fantastyczne metody, dziecko chętnie chodzi na zajęcia no i przede wszystkim widac postępy w mowie. Moja uwaga niestety nie dotyczy jakiegoś wyjątku bo mieliśmy pecha dwa razy „gorzej” trafic….praktycznie przez pół roku chodziliśmy na terapię do logopedy, gdzie jak widzę teraz osoba była bardzo mało kompetentna, nie tylko nie potrafiła zupełnie zainteresowac córki zabawami ale też nie zauważyła poważnych z punktu widzenia logopedii wad dziecka…poza tym podczas akcji „dwa słowa na 2 lata to za mało” też niestety trafiliśmy na osobę niepoważną bo nie oceniam jej kompetencji… dwa razy umawiała się na spotkanie z nami aż w końcu nie pojawiła się na umówionej wizycie, nie odebierała telefonów i w końcu do spotkania nie doszło. Piszę to jako rada dla rodziców – jeżeli dotychczasowa terapia logopedyczna wzbudza jakiś wasz niepokój czy niezadowolenie, warto skonsultowac i sporóbowac wizyty u innego logopedy. My po wielu straconych miesiącach tak zrobiliśmy i załujemy tylko, że tak późno to dostrzegliśmy.
    Pozdrawiam wszystkich,
    Marta

    1. W każdym zawodzie trafia się na fachowców i… 🙁
      Mimo wszystko – lepiej zmienić logopedę, jeśli nie ma efektów, niż korzystać z Googla w sprawie ćwiczeń artykulacyjnych. Serio 🙂

  3. A ja jestem ciekawa, jakie jest Pani zdanie na temat niewymawiania „L” przez trzylatkę (córka mówi np. „jowej” zamiast „rower” czy nawet „lowel”, „jajka” zamiast „lalka” itp. Logopeda w przedszkolu (mieli konsultacje końcem września, mała miała wtedy 2 lata i 9/10 miesięcy) powiedziała, że ponieważ nie ma jeszcze nawet 3 lat, to można czekać, a jeśli za rok spotkamy się na tych corocznych konsultacjach i nadal tak będzie, to wtedy zaczniemy coś z tym robić. Ale że ja dość sceptycznie podchodzę do stwierdzenia „to nic takiego, proszę z tym czekać”, to wolę dopytać 🙂

    1. Wg niektórych źródeł dziecko ma czas do 4. r.ż. na L. Ja bym poczekała do pełnych 3 lat (+ ewentualnie te 3 m-ce, które dziecko ma prawo odbiegać od normy) i bym pionizowała jęzor, jeśli to L się nie pojawi… Bo lepiej zapobiegać (bawić się językiem) niż potem leczyć (ćwiczyć z wadami wymowy). Zakładam, że język jest sprawny, nie ma obniżonego napięcia mięśniowego, zbyt krótkiego wędzidełka, połykania typu dziecięcego… (bo chyba tylko po wykluczeniu tych rzeczy można powiedzieć „proszę czekać”).

      Ale – nie odsądzam od czci i wiary Waszej logopedki. Tak jak mówię – są źródła, które mówią żeby czekać do 4.r.ż., niektórzy logopedzi tak robią i to L rzeczywiście się wtedy pojawia.

      Więcej tutaj: http://blog.centrumgloska.pl/2013/11/gloskowy-rozwoj-mowy-dziecka/

      1. „Zakładam, że język jest sprawny, nie ma obniżonego napięcia mięśniowego, zbyt krótkiego wędzidełka, połykania typu dziecięcego… (bo chyba tylko po wykluczeniu tych rzeczy można powiedzieć „proszę czekać”).”
        Ano właśnie… nie wykluczono, a ja że wiedzy nie mam żadnej (teraz dopiero widzę w Pani odpowiedzi), nie upierałam się. Dziewczę, choć zwykle dość śmiałe, chyba dało się pożreć stresowi przedszkolnemu, bo buzi otworzyć za nic nie chciało, na co pani powiedziała „ok, nic na siłę”. Ale resztę wymowy chwaliła, stwierdziła, że to „L” to jedyne, do czego może się przyczepić.
        A czy mogę gdzieś znaleźć te zabawy dla pionizowania języka, o którym Pani pisze, czy to już będzie to, o czym wspomina Pani w artykule – że powinien dobrać logopeda do konkretnego dziecka i konkretnego problemu?

        1. Nie w Internecie :))
          Do logopedy sprawdzić rzeczy, o których piszę. Jeśli wszystko ok – logopeda da ćwiczenia do domu.. bez terapii 🙂

          1. BTW: Być może podczas wymowy innych głosek pani logopeda wykluczyła te rzeczy, o których pisałam wyżej… Mogła je zauważyć w innych sytuacjach… :))

          2. Tak tak, to własnie przyszło mi do głowy i dlatego napisałam, że o pozostałych głoskach mówiła że super, za wyjątkiem jedynie brakującego nam „L” 🙂

  4. Dla mnie osobiście dziecko, które zostało źle nauczone danej głoski przez rodzica, dziadków, logopedę, itd. to większa katorga niż, gdy dziecko przychodzi i po prostu źle wymawia. O tyle co w drugim przypadku ustawiam głoskę według pewnych etapów, które jak są prawidłowo powtarzane przez rodziców to terapia idzie migusiem, to w pierwszym przypadku terapia często jest dłuższa, bo prócz pracy nad jakąś tam głoską / głoskami trzeba oduczyć nieprawidłowego nawyku. Eh. I to czas zabiera. Choć nie ma rzeczy niemożliwych. Pozdrawiam, K.

    1. ‚to w pierwszym przypadku terapia często jest dłuższa” – i kosztowniejsza dla rodziców, niestety. Jak to mówią „kto oszczędza, czasem dwa razy traci”

      pzdr :))

      K.

Pozostaw odpowiedź Kasia Czyżycka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress