To jedno z najtrudniejszych i najczęstszych pytań, jakie słyszę od rodziców dzieci dwujęzycznych. I od razu chcę Cię uspokoić: nie każda trudność w czytaniu i pisaniu to od razu dysleksja. U dzieci wychowujących się w dwóch językach bardzo często to, co wygląda jak objaw zaburzenia, jest to w rzeczywistości interferencja językowa – naturalnym efektem kontaktu dwóch systemów językowych. Kluczem jest umieć te dwa zjawiska od siebie odróżnić.
Dlaczego u dzieci dwujęzycznych to takie trudne?
Bo dwujęzyczne dziecko:
- uczy się czytać i pisać w konkretnym języku szkolnym,
- myśli w dwóch systemach językowych,
- słyszy różne dźwięki, struktury i reguły,
- często używa jednego języka w domu, drugiego w szkole.
To sprawia, że błędy językowe są bardziej złożone i łatwo je nadinterpretować.
Jako logopeda zawsze powtarzam:
– najpierw sprawdźmy, jak dziecko przetwarza język, zanim nazwiemy to dysleksją.
Czym jest interferencja językowa?
Interferencja to przenoszenie elementów jednego języka do drugiego.
Jest naturalnym etapem rozwoju dwujęzyczności.
Może dotyczyć:
- brzmienia głosek,
- szyku zdania,
- zapisu wyrazów,
- doboru słów.
Jak wygląda interferencja w praktyce?
- dziecko zapisuje słowo „tak jak słyszy” w drugim języku,
- myli litery, które brzmią podobnie w obu językach,
- stosuje zasady jednego języka w drugim,
- czyta wolniej w języku słabszym.
Interferencja zmniejsza się wraz z ekspozycją i dojrzałością językową.
Nie pogłębia się i nie obejmuje wszystkich obszarów.
A czym jest dysleksja?
Dysleksja to specyficzne trudności w uczeniu się czytania i pisania, które:
- nie wynikają z dwujęzyczności,
- nie znikają mimo ćwiczeń i czasu,
- mają podłoże neurobiologiczne.
Co ważne:
– dysleksja występuje w każdym języku, choć może ujawniać się różnie.
Objawy, które częściej wskazują na dysleksję
Jako logopeda i terapeuta zwracam szczególną uwagę, gdy:
- trudności pojawiają się w obu językach,
- dziecko ma problemy z analizą i syntezą słuchową,
- nie rozpoznaje rymów, głosek, sylab,
- czyta bardzo wolno i zgaduje,
- nie rozumie czytanego tekstu,
- ma trudność z zapamiętywaniem sekwencji (dni, alfabet, miesiące),
- problemy utrzymują się mimo dobrej ekspozycji językowej.
To są sygnały, które nie wynikają z interferencji.
Co częściej jest interferencją, a nie dysleksją?
Rodzice często martwią się, gdy dziecko:
- myli zapis podobnych słów w dwóch językach,
- popełnia błędy ortograficzne w języku słabszym,
- czyta wolniej w języku, w którym rzadziej mówi,
- miesza zasady zapisu,
- robi „dziwne” błędy, ale tylko w jednym języku.
To bardzo często efekt kontaktu dwóch systemów, a nie zaburzenia.
Jak wygląda droga dziecka, które trafia na diagnozę?
W praktyce bardzo często widzę taki schemat:
Etap 1 – „Szkoła zgłasza trudności”
Rodzic słyszy: „podejrzenie dysleksji”.
Etap 2 – Lęk i porównania
Pojawia się stres i myśl, że dwujęzyczność „zaszkodziła”.
Etap 3 – Analiza językowa
W trakcie konsultacji online sprawdzamy:
– poziom mowy,
– rozumienie,
– słownik,
– świadomość fonologiczną,
– różnice między językami.
Etap 4 – Właściwe wnioski
Okazuje się, że:
- część trudności to interferencja,
- część wymaga wsparcia,
- a czasem faktycznie mamy do czynienia z dysleksją.
I dopiero wtedy planujemy konkretne działania.
Dlaczego szybkie „etykietowanie” szkodzi?
Bo jeśli:
- nazwiemy interferencję dysleksją,
- w konsekwencji obniżymy oczekiwania,
- a tym samym zbudujemy w dziecku przekonanie „nie umiem”,
to trudności mogą się pogłębić emocjonalnie, nawet jeśli językowo były przejściowe.
Dlatego tak ważna jest diagnoza uwzględniająca dwujęzyczność, a nie oparta wyłącznie na normach jednojęzycznych.
Co chcę Ci powiedzieć jako logopeda?
- Po pierwsze: Dwujęzyczność nie powoduje dysleksji.
- Interferencja języków jest naturalna i przemijająca.
- Dysleksja dotyczy sposobu przetwarzania języka, nie liczby języków.
- Kluczowe jest to, czy trudności są w obu językach.
- Spokojna, rzetelna analiza chroni dziecko przed niepotrzebną etykietą.
Jeśli masz wątpliwości, czy trudności Twojego dziecka to objaw dysleksji, czy efekt dwujęzyczności — to bardzo dobre pytanie. I warto je zadać zanim pojawi się stres, presja i niepewność.
Czasem wystarczy jedno uporządkowane spojrzenie,
by oddzielić naturalny etap rozwoju
od realnej trudności, którą można mądrze wesprzeć.
