Dwujęzyczność to cały czas bardzo szeroki termin. Wrzucamy do niego dzieci wychowywane przez rodziny mieszane, dzieci wychowywane przez rodziny jednojęzyczne za granicą, dzieci wychowywane przez rodziny mieszane poza krajem zamieszkania każdego z rodziców i dzieci wychowywane w Polsce przez polskich rodziców, ale w tzw. dwujęzyczności nienatywnej. Ja – jako polski logopeda – zajmuję się dwujęzycznością, w której jednym z języków jest język polski. Ale!

dwujęzyczność w PL

Nie wiem czy dobrze przedstawiłam na wykresie to, co chciałam. Ogółem: język polski jest językiem tzw. silnym (wg definicji m.in. prof. Lipińskiej) w Polsce, bo jest językiem edukacji tego kraju. A język edukacji danego kraju u 99% dzieci dwujęzycznych jest silny, bowiem to właśnie nauka w szkole i przedszkolu najlepiej rozwija umiejętności językowe. Takim samym językiem silnym będzie niemiecki w Niemczech, włoski we Włoszech czy angielski w UK. Język polski jest językiem słabym, mniejszościowym poza granicami Polski. I o ten język słaby (czyli polski poza granicami kraju i mniejszościowy – w 80% etniczny jednego z rodziców – w Polsce) trzeba Wam, rodzicom, szczególnie dbać. W większości przypadków dzieci język silny opanowują bardzo dobrze i dość szybko. Czasem trzeba o jego piękno powalczyć u logopedy – native`a. Ale to właśnie Wy – jako mniejszości narodowe poza granicami swojego ojczystego kraju – jesteście dla dzieci często jedynymi wzorcami Waszego języka.

Odpowiadając na pytanie: czy to oznacza, że dla dwujęzyczków mieszkających w Polsce podręczniki też są niedobre? Cóż – jak dla mnie to podręczniki w ogóle teraz proponowane w 1. klasie są kiepskie, ale to tylko moje logopedyczne zdanie. Mogę je mieć. (Sama idea darmowego podręcznika jest super). Uważam, że głoskowanie nie jest dobrą metodą uczenia czytania dzieci i jedno- i dwujęzycznych. Ale dzieci dwujęzyczne wychowywane w Polsce powinny uczyć się z tych samych podręczników, z których uczą się ich polscy koledzy. Tak samo jak małe Polonusy w Irlandii uczą się czytać po irlandzku z podręczników dla małych jednojęzycznych Irlandczyków. Inna sprawa, że samą metodę nauki czytania trzeba by dobrze przemyśleć – albo zwrot ku sylabowej albo ku glottodydaktyce prof. Rocławskiego z dobrym nauczycielem głoskującym, który nauczy głoskować rodziców. Ale tak się chyba nie da 🙂

Reasumując: wszystko, co piszę tutaj o języku polskim dzieci dwujęzycznych odnoszę do dzieci, dla których polski jest językiem słabym. Jeśli jesteście rodzicami dwujęzyczków w Polsce, przenoście to na Wasz język mniejszościowy 🙂

Pozdrawiam!

Komentarz

  1. Pingback: My Homepage
  2. Pani Katarzyno, Bardzo ciekawy artykuł. A czy może wiedziałaby Pani, jak ewentualnie znaleźć angielskiego logopedę w Polsce?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress