„Pani jest szamanką” – powiedziała mi pewna kobieta na warsztatach o dzieciach dwujęzycznych w Edynburgu. Zupełnym przypadkiem i zbiegiem okoliczności na warsztatach pojawił się Chłopiec. Chłopiec dwujęzyczny mówił niewyraźnie, ale był odważnym młodzianem. Dlatego mama jego zgodziła się, aby Chłopiec chwilę popracował ze mną.

Siadłam z Chłopcem, zaczęliśmy nieśmiało rozmawiać. Młody odpowiadał logicznie, ale niewyraźnie. Więc POKAZAŁAM mu ręką/gestem jak ma układać usta i język. Dotknęłam. I popłynęły z jego ust piękne sylaby i słowa, jak muzyka 🙂 MIŚ, LALA, LATA, OSA, BAWI. Nawet mam to nagrane na kilkunastu komórkach uczestniczek warsztatów!!

Pani jest szamanką!

Nie, jestem logopedą i pracuję na co dzień z dziećmi dwujęzycznymi. Używam gestów artykulacyjnych do nauki poprawnej wymowy dziecka. Bo wiem, że neurony zwierciadlane działają tak, że lepiej im odwzorować gest mojej ręki, uczucie na swoim policzku mojego oddechu niż przenieść moje ułożenie warg i języka z lustra na swoje.

Pracuję na gestach artykulacyjnych u dzieci dwujęzycznych, bo wiem, że gest w mózgu jest bardzo blisko okolicy mowy. Gesty artykulacyjne pozwalają jeszcze lepiej wytrenować mózg do wymawiania.

Wyrosłam na tzw. Szkole Krakowskiej – to jeden z powodów, dla którego lustro w gabinecie służy mi tylko do poprawiania makijażu. Jeśli bardzo BARDZO muszę go użyć (bardzo rzadko!), wyjmuję małe kieszonkowe. Dziecko nie rozprasza się na całej powierzchni zwierciadła, a tylko widzi swoje usta.

Nie jestem szamanką.

Umiem „logopedczyć” (jak powiedziała jedna z mam) 🙂

I tyle 🙂

Gesty artykulacyjne u dzieci dwujęzycznych. Szkolenie nauczycieli polonijnych do pracy z dziećmi dwujęzycznymi w Edynburgu - praktyka, praca z dziećmi dwujęzycznymi.

Warsztaty w Edynburgu zostały przeprowadzone w ramach III zjazdu Akademii Polskości. Zostały zorganizowane przez Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Stowarzyszenia Wspólnota Polska.

Komentarze

  1. Zdaje jednak pani sobie sprawę, że nie z każdym dzieckiem można osiągnąć tak spektakularny sukces? A ten post może wywołać niepotrzebną frustrację co poniektórych rodziców, którzy nie będą w stanie zrozumieć, że ich potomek potrzebuje więcej czasu na naukę.

    1. Wszystko, co robimy w życiu u jednych wywołuje frustrację, a u innych motywację. Oczywiście dobrze by było, żeby to było to drugie.

      A co do Chłopca – logiczne, że głoski trzeba jeszcze utrwalić i to, co zrobiłam to tylko początek drogi i matka to zobaczyła. Że pójdzie dalej. U prawie każdego dziecka można na pierwszych zajęciach wywołać początek takiej drogi. Takie jest nasze zadanie.

    2. Drogi anonimowy czytelniku… Zdawać to sobie należy sprawę z tego, że DOBRY terapeuta jest w stanie tak pracować, aby nie tracić czasu dziecka. Jeżeli „co poniektórzy” rodzice się frustrują brakiem postępów terapii, to może warto się zastanowić, czy ktoś nie traci ich czasu i pieniędzy… A gesty artykulacyjne i neurony zwierciadlane – to prawdy naukowe, które podważyć ośmieli się jedynie laik.

      1. „Siadłam z Chłopcem, zaczęliśmy nieśmiało rozmawiać. Młody odpowiadał logicznie, ale niewyraźnie. Więc POKAZAŁAM mu ręką/gestem jak ma układać usta i język. Dotknęłam. I popłynęły z jego ust piękne sylaby i słowa, jak muzyka”
        Co innego tracić czas, co innego pisać o terapii w kategorii cudu. A tak można odebrać ten blogowy wpis. Nieuświadomiony rodzic, przeczytawszy taki post może oczekiwać podobnego cudu, który cudem nie był, a był tylko początkiem dobrych zmian.

        A co do gestów artykulacyjnych – w którym miejscu niby został zanegowane?

        1. Panie:

          Neguje Pan neurony zwierciadlane pisząc brednie o spektakularnym sukcesie,
          ale uznał Pan, że logopedii koniec końców nie praktykuje (jedynie się wypowiada w temacie).

          Chyba zbyt dosłownie traktuje Pan słowo pisane.
          To nie opis cudu tylko środek stylistyczny.

          🙂

          1. Nic nie neguję. Zraziła mnie ta stylistyka rodem z Biblii.

            Wolę realistyczny opis rzeczywistości.

  2. A ja serdecznie Pani gratuluje Pani Kasiu. Ten wpis świadczy o tym, że jest Pani dobrym logopedą. Szybko zauważyła Pani problem i znalazła rozwiązanie. I jest sukces, wynikający z ogromnej wiedzy i dużego doświadczenia w pracy z dziećmi a nie z żadnego cudu !

    Dlaczego się nie pochwalić? Tylko dlatego, że są dzieci z większymi trudnościami, które potrzebują więcej czasu? Zawsze może być gorzej ale lepiej skupiać się na pozytywach i tym co się udało a nie biadolić…

    Każdy rodzić jest chyba na tyle inteligentny, że wie, że każde dziecko jest inne, każda wada czy zaburzenie jest inne i w każdym przypadku czas do osiągnięcia sukcesu jest inny.

    A jeżeli nawet którykolwiek rodzić będzie rozczarowany że u jego dziecka osiągnięcie efektu trwa dłużej to dobry logopeda będzie w stanie z takim rodzicem porozmawiać i wytłumaczyć wszystko. Pani Anonim która bardzo boi się frustracji rodziców albo rodziców nie lubi ( i ma ich za idiotów ) albo zdaje sobie sprawę że Ci rodzice nie mają do niej zaufania.

    Pani Kasiu ja serdecznie trzymam za Panią kciuki i życzę powodzenia oraz więcej takich sukcesów w pracy z dziećmi.

    A żeby nie było że jestem anonimowa to się podpiszę : Kasia Wołowczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress