O tym, że dziecko dwujęzyczne pisać i czytać po polsku umieć powinno już pisałam. Ania w komentarzach do swojego postu o obronie telewizora pyta jak zachęcić dziecko do czytania po polsku? Tak sobie pomyślałam, że temat przecież łatwy nie jest, ale ileż to razy, ja – biedny szary 😉 logopeda – musiałam zachęcać polskie dzieci w Polsce do czytania? Ha! A co dopiero za granicą! Nie ma lekko, nie ma 😉
Miałam wątek poruszać już wcześniej.
Mam teraz na zajęciach chłopca. Ma 13 lat jest trójjęzyczny: polski, grecki i niemiecki. Ma także dysleksję.
Rozmawiamy razem o „Narrenturm” Sapkowskiego. Tłumaczę, że to fajne, opowiadam. Mam przy sobie książkę, czytam fragmenty. Zaznaczam mu te, których on czytać nie musi, bo są np. mega-długimi opisami szat głównego bohatera lub opisem listka, który spada z drzewa 😛 Młody się wciąga, cieszy strasznie. Na zajęciach próbuje czytać sam, urywam mu w pół ważnej bitwy, koniec zajęć. Zostawiam mu książkę.. Młody zainspirowany, ucieszony, biegnie na dół pochwalić się mamie. A mama co?? Przy dziecku: „Pani Kasiu, ale on tego nie przeczyta, to za trudne jest dla niego, za długie… może jest jakiś film na tym oparty??”
I dziękuję.
Pozamiatane.
Dziecko na pewno nie przeczyta.
Zatem jeśli Wy, drodzy Rodzice, macie takie samo podejście do czytania jak ta mama, to nie czytajcie dalej. Szkoda Waszego czasu 😉
Jak zachęcić dziecko do czytania. Temat na post. Recepty nie podam, bo nie mam. Mam swoje sposoby i o tych, chciałabym napisać. Musimy jednak zrobić założenie (jak w matematyce normalnie! 😉 ), że mamy przed sobą dzieci (osoby), które technikę czytania mają opanowaną.
1. Zaczynamy od komiksów. Zawsze. Dlaczego? Bo przy komiksach nie trzeba myśleć o tym, co się czyta 😉 znaczy się: akcja dzieje się na obrazkach ważny jest tylko dialog między bohaterami. Przyznam się, że tak właśnie zaczynałam czytać po niemiecku kilka miesięcy temu. Kupowałam Kaczory Donaldy Giganty 😉 i wcale nie czułam się na nie za stara.
2. Pamiętajcie, że Wasze dzieci powinny czytać teksty, których słowa rozumieją. W praktyce oznacza to tyle, że czternastolatek Sienkiewicza nie przeczyta dokładnie. Nie ma zmiłuj. Zwłaszcza czternastolatek z dysleksją lub czternastolatek dwujęzyczny.
Z drugiej strony znam dziewięciolatki, które tu – w Niemczech – czytają „Akademię Pana Kleksa”. I nie mówię o „mojej” klasie 😉
3. Przypomnijcie sobie, Drogie Mamy, co Wy czytałyście w wieku Waszych córek. Musierowicz? Super! To podajcie dziewczynom Musierowicz. Tylko nie „Kłamczuchę”, bo ta napisana w 1976 to jest archaiczna nawet dla mnie;) Ale tomy tak od czasów „Kalamburki” już są coraz bardziej dzisiejsze 😉 Zapytajcie Waszych braci, kolegów, mężów, co czytali w wieku Waszych synów. Pewnie też doradzą.
4. Jeśli już wybraliście jakąś książkę dla pociech, zacznijcie ją dziecku czytać. Czytacie, że smok poszedł do domu, że zionął ogniem, a tam już pod ścianą pieczary czekał rycerz i… i jak w telenoweli brazylijskiej przerwijcie 😉 I zostawcie otwartą książkę i sobie idźcie. Idźcie!! Nie pilnujcie!! Jeśli dziecko będzie zainteresowane samo sięgnie po książkę. Ale raczej nie na oczach mamy 😛
5. Lektury są nudne! Sorry. Zwłaszcza te, w których zawarte są archaizmy. Oraz te, które trzeba rozkładać na czynniki pierwsze na lekcjach. Pamiętam jak kochałam się w „Panu Samochodziku” dopóki nie okazało się, że mamy go omawiać na polskim. Wtedy mi zbrzydł. Bo każda historia rozłożona na czynniki pierwsze zaczyna się robić.. mało interesująca. Przykład? Załóżmy, że przeczytałyście „50 twarzy Greya”. I teraz musicie odpowiedzieć na pytania: co autor miał na myśli? Dlaczego główny bohater tak się zachowuje? Gdzie jest konflikt tragiczny? Czy widzimy tu sacrum czy raczej profanum? Gdzie w tekście widać komizm słowny? A ile jest tam przysłów?… i co??? odechciało się czytać, nie? ;)6. Najfajniej się czyta pamiętniki Mamy albo list miłosne Dziadka do Babci (albo jeszcze lepiej: do innej :P).. Takie historie i perypetie osób, które znamy są dla nas zdecydowanie najciekawsze. Bo człowiek już taki jest: lubi życie innych.
7. Chyba najważniejsze: czytajcie Wy! Przecież nic tak nie uczy jak przykład Mamy i Taty.

Komentarze

  1. Myślę Kasiu, że należy otworzyć dyskusję na ten temat: „Jak zachęcać dzieci do czytania?” Ja pół nocy nie spałam, jak się zastanawiałam nad tym TV nieszczęsnym – nad tym, że mimo, iż faktycznie można go odczarować i trochę z niego skorzystać to JEDNAK NIE! bo właśnie zabiera dzieciom czas, który mogą w jakiś cudowny sposób poświęcić na naukę czytania a potem na czytanie!! JEDNAK NIE TV, bo jest za prosty – czyli łatwiejszy w obsłudze intelektualnej niż książka. Wywołuje lenistwo intelektualne. Zaczynam dochodzić do skrajnych tez, że póki dziecko nie czyta płynnie nie poznaję go z TV.
    Czyż za skrajne?
    Jednak trzeba ciągle powtarzać i tłumaczyć dlaczego umiejętność czytania jest tak istotna, bo większość twierdzi, że tylko mówienie…

  2. Aha, kilka miesięcy temu zastanawiałyśmy się z Sylabą nad tym. Dzięki temu zaczęła pisać z córą komiks:-) Wymyślałyśmy tez pisanie do dzieci listów, maili i smsów, codziennych list zakupów, żeby chociaż trochę ćwiczyły.
    Trzeba pogrzebać u Sylaby.

  3. Teraz się będę chwalić: moi gimnazjaliści pisali ostatnio na lekcji reportaż pt. „Niezdrowa kolacja – o tym, jak wilk je babcię”. Klasa III, lat 15.
    Padali ze śmiechu jak pisali i jak czytali to potem głośno na forum klasy:) Myślę, że – niestety – sposobem jest przejęcie ich myślenia, dotarcia do nich i pokazania, że coś może być fajne. Przymusem niewiele zdziałamy… Chyba 😛

  4. Wiecie co? Uzmysłowiłyście mi jedną rzecz… Mnie się wydawało, że jestem taka młoda i że moje dzieciństwo minęło całkiem niedawno i niewiele się zmieniło od tego czasu. Dlatego mnie zastanawiało, dlaczego me dziecię tak niekoniecznie chętnie siada do czytania. Przecież ja w jej wieku… ;)! Teraz widzę, ile innych bodźców „powstało” w międzyczasie, które oddalają dzieci od czytania. Muszę zaopatrzyć się w komiksy…
    Dziękuję za ten post.

  5. Kasiu, jakos nas dzisiaj podobnie natchnelo 🙂
    Zgadzam sie calkowicie z wszytskimi punktami…a ta Musierowicz to juz w ogole :-)no i chyba zaczac pisac pamietniki, a dziadka namowie do listow milosnych!!!

  6. Zjadło mi komentarz przed chwilą ;/

    @Ela – kabaret świetny pomysł, ale odpada. Z przyczyn niezależnych 😛

    @Faustyna – to się nazywa intuicja:)

    @Jagodzianka – tak sobie myślę, że jakbym ja musiała przepisywać wyrazy, to też by mnie ch****a brała. Więc się Jagnie nie dziwię. Fajniej jest tworzyć coś od siebie. ALE! Przepisywanie jest ważne – wiem. Dlatego ja z młodszymi dyslektykami (8 lat) robiłam tak, że zapisywałam im na kartce kilka wyrazów (ok. 10). Takie dziecko miało za zadanie w konkretnym czasie, np. 3 minut zapamiętać te wyrazy. Potem je zabierałam sprzed nosa, dawałam czystą kartkę, nastawiałam stoper na 3 minuty i ogłaszałam konkurs: ile wyrazów zapamiętałeś i jesteś w stanie zapisać? Po tych 3 minutach oddawałam wyrazy, dawałam czerwony długopis w łapkę i dziecko samo sobie poprawiało błędy (w ten sposób też się uczy;P). Po kilku tygodniach wyrazów było więcej, trudniejsze, błędów było coraz mniej, a uciechy… więcej! 🙂 No ok.. jak napisał mi taki młody człowiek np. 8 wyrazów na 10 bezbłędnie to i nagroda jest 😉

  7. Wielkie dzięki za rady. Ja wiem, że to jest denerwujące – że tak użyję eufemizmu 😉 – gdy trzeba przepisywać, ale ja jej dawałam 1,2 zdania, ponieważ kiedy wrócimy do Polski, to boję się, że będzie miała problemy z pisaniem…
    Ale dzisiaj, idąc za ciosem,w merlinie zamówiłam komiks ” Przygody Kleksa” ( przecież ja to czytałam!!!!) i obie części Pierdziołka! A co!

  8. A ja złapałam się na tym, że ostatnio czytam jedynie literaturę dziecięcą lub naukową. Wiem, dziecięca mnie ratuje (no i ileż w tym przyjemności!), ale czasem czuję się trochę jak hipokrytka, kiedy tłukę dzieciom, jak ważne są książki 🙂

    Oczywiście znów podłapuję pomysły postowe i komentarzowe. Ten z konkursem i zapamiętywaniem wyrazów – super!

  9. Haha 🙂 Ja się właśnie muszę na nowo w dziecięcą wdrożyć 🙂 Ale ktoś się nade mną (a raczej nad moim infantylizmem) zlitował i jednocześnie muszę sięgnąć na nowo po „Qvo vadis?” i „Faraona” 🙂 A wiecie, że jeden 15latek powiedział mi ostatnio, że „Faraon” jest cool, bo go w wakacje przeczytał?? Lekko zszokowana byłam (bo ja do tej książki to musiałam trochę dorosnąć) 😉

    Kinko!! Witamy przed północą 😉

  10. Mnie w dzieciństwie strasznie zraziły lektury i teksty szkolne, dopiero kiedy zaczęłam wypożyczać w bibliotece książki które mnie interesowały poznałam przyjemność przeczytania dobrej książki. Myślę, ze aby zachęcić dzieci do czytania trzeba podsuwać im książki np z postaciami z bajek czy programów które lubią lub o tematyce która je interesuje. Ostatnio odkryłam książeczki lego – są idealne dla każdego fana klocków, do tego pobudzają wyobraźnie i po takiej książce zabawa klockami staje się jeszcze lepsza. A można też napisać opowiadanie z podziałem na role czytanie z mamą czy tatą będzie jeszcze ciekawsze.
    A co do mamy przedstawionej w poście to kiedyś rozmawiałam z Panią z mojej biblioteki która powiedziała mi że strasznie ją dziwi jak przychodzą Panie z dziećmi wypożyczają dla siebie po kilka pozycji a jak dziecko chce wypożyczyć coś dla siebie to słyszy od mamy stanowcze nie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress