Wczoraj pokazywałam Wam pierwszą część obrazków „dzieje się” i ładnie wyjaśniłam do czego służą.
 
Dzisiaj pokażę Wam, jak sprytnie zrobić taki obrazek z dzieckiem, żeby nie tracić czasu na samotne wykonywanie :), a jednocześnie ćwiczyć umiejętności manualne malucha. Tu dodam – obrazki są dla dzieci, które lubią rysować.
Zaczynamy? 🙂
 
Potrzebne będą; biała kartka, pisaki i kredki. No i temat przewodni jakiś dobrze byłoby wybrać. My wczoraj z Polą miałyśmy temat: Królewna Wężyca… nie pytajcie dlaczego? 😛 Pamiętajcie jednak, że mimo iż temat wybierany jest przez dziecko, to Wy kierujecie zabawą!
 
1. Na początek narysowałam Poli Królewnę Wężycę. Ale żeby nie było łatwo, wąż miał na ciele zyg-zag, kolorowany wg kodu czerwony – zielony – niebieski. Pola uzupełnia sekwencję.
 
 
 
2. Wężyca chodzi pewnie po trawie, ale żeby coś się działo, to niedaleko musi przechodzić ‚szosa’. Zatem mamy ulicę i drzewa przy niej – szeregowanie od najmniejszego do największego.
 
3. A potem dziewczynka zaprotestowała, że jeszcze trzeba pasy na ulicy namalować 😀 Też szeregowanie.
 
 
4. Oczywiście niedaleko Wężycy musi mieszkać Pajęczyca! Ale zanim ona – trza jej dom namalować – grafomotoryka (malowanie po śladzie, uzupełnianie pustych miejsc)
 
 
 
5. Pajęczyna jest, czas na pająka. Zadaniem Poli było przerysować takiego samego pająka na pajęczynę, jak ten, który przechadza się obok węża.
 
 
6. Nad łąką lata sobie motyl (w sumie normalka, nie?:P), zadaniem Poli jest odbić skrzydła motyla
 
7.  Na łące muszą rosnąć kwiaty! I rosną: okrągłe i trójkątne. Uzupełnianie sekwencji.
 
 
8. I w ten oto sposób powstał nasz obrazek „dzieje się”. Teraz trzeba go już tylko pokolorować – ale to po zajęciach 🙂
 
 
OGŁOSZENIA PARAFIALNE!!
Bo mnie świat denerwuje 😛
 
Zauważyliście, że zdjęcia są podpisane znakiem wodnym? To jest jakieś 20 minut więcej „roboty”. Niby nic, a jednak. Do tej pory byłam przekonana, że w ogóle nie jest mi coś takiego potrzebne. Przecież zdjęcia mam kiepskie na przeciwko innych blogów. Ale widać nie bardzo. Napiszę wyraźnie raz jeszcze, mimo że co niektórzy mnie tu o Hołdysostwo oskarżają 😉
Wszystkie teksty, filmy oraz większość zdjęć (te, które nie są moje, mają zaznaczone źródło) na blogu są moją własnością. Nie zgadzam się na ich kopiowanie i publikowanie na stronach internetowych. Jest to naruszeniem praw autorskich (ustawa z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)! Zgadzam się na udostępnianie na blogach i forach z podaniem źródła. 
 
Skąd to ogłoszenie?!
Bo kostka tylko przelała czarę. Już wcześniej widziałam, że ktoś kopiuje całe artykuły, zmienia szyk zdania i podpisuje swoim nazwiskiem (nie mówcie mi, że ukazania się „Uspokajaczy” w czwartek i PRAWIE INDENTYCZNEGO artykułu pod innym tytułem w piątek to zbieg okoliczności!). Były kopiowane też zdjęcia i obrazki. Ale mam dość!!! 
Blog nie jest moim całym życiem. Mam inne. Nie muszę siedzieć i poświęcać trzech godzin na to, żeby prawie codziennie, coś wstawiać, doklejać zdjęcia (które najpierw muszę zrobić). W tym czasie mogę sobie spokojnie ugotować obiad, a nie potem szybko -szybko, posprzątać czy wyjść na spacer przed pracą w szkole czy u dzieci. Ale skoro już siedzę w Internecie, piszę, wklejam, maluję i montuję, to wymagam od czytelników (bo zakładam, że skoro wchodzicie i czytacie, to lubicie to czytać 😉 chyba, że są wśród Was masochiści :P) SZACUNKU DO MOJEJ PRACY. A szacunkiem nie jest kradzież pomysłów, tekstów i materiałów (bo kradzieżą jest przypisywanie ich sobie).

Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress