Dzisiaj wpis z gatunku tych smutnych.

Czasem zdarza mi się szkolić nt. dwujęzyczności. Wiem, że jeszcze nie wiem wszystkiego, ale wiem, że dużo wiem o dwujęzyczności dzieci z zaburzeniami rozwoju mowy. Pracuję tylko z dziećmi polonijnymi, z językiem polskim jako tym, który już jest mniejszościowy lub za chwilę taki będzie.

Często, BARDZO często (choć ostatnio coraz rzadziej) rodzice, którzy do mnie piszą, proszą o radę, ponieważ logopeda języka większościowego lub pediatra nakazuje wycofać język polski.

I chyba się już przyzwyczaiłam do takich sytuacji. I po prostu już mówię: „nie słuchajcie”, „nie zwracajcie uwagi”, „róbcie swoje”. I tak robią 🙂

ALE

Od kilku tygodni REGULARNIE dostaję listy od pewnej pani – Angielki zamieszkałej w Polsce. Pani ma syna – na moje oko z alalią, ale nie stawiam diagnoz by mail. Pani mieszka w Polsce razem z mężem – Polakiem wychowanym w Anglii. Oboje mówią w domu po angielsku, bo tak im wygodniej. Tak chcą. Tylko… synek, 4letni, nie mówi. Wcale nic a nic.

Pani Angielska (prosiła, żeby nie podawać jej imienia) jest załamana. Od kilku tygodni jeździ po logopedach w Warszawie, Łodzi, Poznaniu. I wiecie co? KAŻDY każdy logopeda i pediatra pisze w zaleceniach, że „należy zrezygnować z języka angielskiego”.

Dlaczego?

Kochani logopedzi!

BARDZO rzadko istnieją sytuacje, w których rodzice MUSZĄ rezygnować z języka ojczystego!!! To ten język – w przypadku rodziców jednojęzycznych, a takimi są Państwo Angielscy – jest najważniejszy w wychowaniu ich dziecka. Bo kto wie czy zaraz nie wrócą do Wielkiej Brytanii? Terapię w takim przypadku powinno zacząć się w języku matki i ojca. Oczywiście, rozumiem, że jest trudno logopedów płynnie mówiących po angielsku znaleźć. Rozumiem. Ale… rezygnacja z języka ojczystego to chyba najgorsza możliwość ze wszystkich.

Gdybyś Ty, Logopedo, wyjechał(a) do Chin ze swoim mężem/żoną – Polakiem/Polką i Twoje dziecko miałoby problem z językiem, chciał(a)byś, aby ktoś zabronił Ci mówić do tego dziecka po polsku?

No właśnie….

Można, da się! prowadzić terapię w języku większościowym (polskim), jeśli dziecko NIE MA możliwości takowej w mniejszościowym (angielskim). JAK? Już niedługo ruszą szkolenia na ten temat, bo tego nie da się wytłumaczyć na blogu. Ale można, da się. Bo język to struktury mózgowe. I je trzeba obudzić, żeby dziecko mogło język przyswoić. Pamiętajcie też, że prowadzenie terapii po polsku NIE wyklucza możliwości porozumiewania się w domu w innym języku! Terapia po polsku nie oznacza konieczności rezygnacji z angielskiego.

I zawsze można zaproponować mamie terapię w dwóch językach: jedna po polsku, a druga po angielsku np. przez Skype z logopedą z UK. 🙂 Trzeba tylko chcieć 🙂

Twarz, Twarze, Dialog, Dyskusja, Psyche, Lęk, Kłopoty

Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress