Wydawać by się mogło, ze dziecko dwujęzyczne od startu ma trudniej od swojego jednojęzycznego rówieśnika. Musi opanować dwa języki i powinno to zrobić na poziomie zadowalającym .. kogoś (mamę, babcię, panią w szkole). Oczywiście pamiętając, że przede wszystkim robi to dla siebie.

Pokutuje w naszej świadomości mit, że „dziecko dwujęzyczne mówi później”. Bzdura obalona już przez naukowców kilkukrotnie (zawsze polecam poczytać badania J. Paradis). A jednak część dzieci dwujęzycznych zaczyna mówić później. Podobnie jak część dzieci jednojęzycznych 😉 ten sam procent.

Dlaczego startują później? I jak ten start wpływa potem na ich dojrzewanie?

Trochę pisałam o tym TUTAJ. Ale w tym poście chcę Wam zwrócić uwagę na jeden aspekt: dzieci, które zaczynają później mówić z reguły nie garną się do czytania. Ba! Mają niemałe problemy z tym, żeby się tego czytania nauczyć. Co wtedy robi statystyczny rodzic dwujęzyczka? Posyła dziecko do szkoły w kraju zamieszkania, czytanie zostawia nauczycielom (poniekąd pochwalam!), a sam.. rezygnuje z nauki czytania w języku polskim. Bo skoro małe mówi po polsku, a w życiu „nie chce” się nauczyć czytania, to statystyczny rodzic traci motywację. I nawet się nie dziwię.

Tylko trzeba wiedzieć jedno – bardzo BARDZO duża część dzieci, które zaczęły mówić później, ma zagrożenie ryzykiem dysleksji, ryzyko dysleksji, a w przyszłości będzie miało dysleksję. Stąd ich niechęć do nauki czytania, do wstawania wczesnego, do pisania, do czytania książek, do… miliona innych rzeczy. Serio. Ilekroć słyszę w słuchawce lub czytam w mailu „bo on nie chce” zapala mi się lampka: nie chce czy nie może?

Może warto to sprawdzić?

Konsultacje w Głosce odbywają się we wtorki i w czwartki. Warto się umówić i sprawdzić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress