Problem, o którym bardzo rzadko się mówi, a który dotyczy niektórych dzieci. Takie maluchy rzadko trafiają do gabinetów logopedycznych, bo.. jeżeli problem jest środowiska, to trudno by środowisko go do logopedy przywiodło. Ale nie zawsze tak jest.

Ogółem przyczyny środowiskowe dzielę na takie grupy:

  • Dzieci, które rodzą się chore i rodzice w pierwszej chwili dbają o ich życie i zdrowie, potem o rozwój poznawczy i intelektualny. To dość duża grupa dzieci, które np. miały operację na serduszko, urodziły się z białaczką czy innymi chorobami. Rodzice w pierwszej chwili walczą o życie malucha, dziecko jest ciągle w szpitalach i nie ma możliwości (ma mniejsze możliwości) na rozwój mowy i myślenia. Te dzieciaki jednak, pod wpływem stymulacji, dość szybko nadrabiają.
  • Dzieci w tzw. szkodliwych sytuacjach emocjonalnych. Tu dobrym przykładem są domy dziecka. Choć wiem (z autopsji; miałam rok wolontariat w pewnym DD).
  • Dzieci, których rodzice powierzyli (przez przypadek!!!) niewłaściwym osobom. Przykładem jest tu jeden z pacjentów mojej koleżanki – trzylatek, który nie mówił nic. Okazało się, że mama i tata w pracy (zrozumiałe!), maluch z nianią. Niania – dobra dziewczyna, ale do małego przez cały dzień się praktycznie słowem nie odzywała. Dziecko nie miało możliwości, by nauczyć się mówić. Dlatego tu dobrym pomysłem było przedszkole. Na szczęście rodzice zauważają problem i prowadzą do logopedy, który stawia prawidłową diagnozę.
  • Totalna patologia społeczna. Dzieciaki zaniedbywane pod każdym względem: społecznym, emocjonalnym, poznawczym.

Ktoś mnie kiedyś spytał czy wierzę w środowiskową przyczynę ORM. Wierzę. Ale też wiem, że statystyka jasno zakłada, że tych maluchów jest mało. Dlaczego? Bo często są nieodkryte…

girl-609647_1920

Komentarz

  1. Tak. To wszystko niestety smutna prawa. Lecz znam wiele dzieci, które z przyczyn środowiska w którym się wychowywały, doświadczyły opóźnionego rozwoju mowy. U innych – dorastając, w międzyczasie pojawiło się jąkanie. Ale, pocieszające jest, że interwencja logopedyczna zadziałała i wspomniane osobniki, będąc obecnie ludźmi dorosłymi, funkcjonują prawidłowo (w społeczności również). Zastanawiać może jedynie skłonność do przekazywania ORMu w ich rodzinach. Ale to jest już robota dla psychologa, aby skupić się na pomocy dla całej rodziny.
    Pozdrawiam Autorkę bloga. Bo mądrze pisze.

  2. A co zrobić w tej sytaucji?
    Syn ma 2,7 miesięcy, doskonale rozumie co się do niego mówi…ale on sam nie mówi, są pojedyńcze słowa, wyrazy dźwiękonaśladownicze i nic. A ja mu czytam, śpiewam, gramy, ukladamy, lepimy, rysujemy,nie ma telewizji, dużo do niego mówię, opowiadam a on nic… a na wizycie u logopedy nie pokazał nic, nawet tego, co potrafi. Słuch ma przepabany i jest ok, podstaw autyzmu nie stwierdzono… I nie uważam, że należymy do którejkolwiek z powyżej opisanych grup.

    Za to ja jestem przerażona, po nocach nie śpię, a od wizyty w poradni i logopedy moje dziecko znów zaczęło sikać w majtki. Wizyta tam wywołuje u niego ogromny stres i nie wiem jak temu zaradzić, wchodząc w samą uliczkę dostaje prawie histerii…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress