A na pewno w Głosce, bo nie bardzo chcę się o innych wypowiadać.

Jak wygląda?

Najpierw jest telefon. Ostatnio najczęściej zaczyna się od: „Dzień dobry, mam Pani numer z CMK.” Potem jest mówienie terminu i.. zapraszam 🙂

Diagnoza przebiega różnie: zależy od wieku dziecka i od jego zaburzeń tych widocznych na pierwszy rzut oka („dziwny kontakt”, „wada wymowy”, „podejrzenie dysleksji” itp.). Jedno jest pewne: bawimy się 🙂 a przynajmniej ja i dziecko, bo rodzice czasem mniej.Bo to dla nich stresujące sytuacje, dlatego teraz staram się wątpliwości rozwiać 🙂

Co sprawdzam?

Komunikację – uśmiech, kontakt wzrokowy, rozumienie i nadawanie najdrobniejszych naturalnych gestów, mowę i wymowę.

Rozumienie prostych i złożonych komunikatów werbalnych dostosowanych do wieku dziecka.

Lateralizację.

Zdolności aparatu artykulacyjnego – warg, języka, policzków. Jeśli dziecko wymawia wyraźnie, nie pogłębiam, bo problem najczęściej leży w czymś innym.

Grafomotorykę oraz ogólne umiejętności motoryki dużej i małej.

Zdolności i percepcję wzrokową i słuchową. Czy dziecko widzi? Czy słyszy? Z najdrobniejszych podejrzeniem kieruję dalej.

Umiejętność odczytywania metajęzyka u dzieci starszych.

Jak sprawdzam?

W zabawie, niejednokrotnie na dywanie, choć to zależy od tego z kim się bawię. Bo wiadomo są dzieciaki „za dorosłe na dywan”;) wolą siedzieć przy biurku. Ale z nimi też się bawię i śmieję.

Czy są dzieci niewspółpracujące na diagnozie? A pewnie, cała masa. Te przekonuję lub daję zabawki i staram się wejść do ich zabawy. I obserwuję wyciągając wnioski.

Jedno jest pewne: nic na siłę 🙂

Robię też dokładny wywiad z rodzicami. Nie wszystkie pytania zadaję wszystkim, ale ZAWSZE szukam przyczyny objawów, z jakimi zgłosiło się do mnie dziecko. I – jeśli jest taka potrzeba – wysyłam dalej.

Ile trwa diagnoza? Zależy od zaburzenia 🙂 statystycznie 60 minut 🙂

Jedno jest pewne: Nie ma się czego bać 🙂 Nawet najgorsza pewność jest lepsza niż strach przed niepewnością, zapewniam. I wiem, co mówię: z autopsji 🙂

Komentarze

  1. Bardzo skromny wpis. Przecież u nas po około 10 minutach przez skypa stwierdziłaś problemy ze słuchem. Coś czego pediatrzy, a później laryngolodzy nie zauważyli. „Masz nosa” do diagnoz 🙂

  2. a jak się diagnozuje dziecko dwujęzyczne? Moje dziecko urodziło się w UK, język angielski zaczyna u niego dominować. Zauważam, że nie wymawia poprawnie polskich głosek (szczególnie tych trudniejszych jak „dź” albo „ch”). Język polski tylko słyszy u rodziców (mówimy w domu po polsku, ale nie mamy telewizora i nie ma kontaktu z polską telewizją). Ma 4 lata. Czy powinnam iść z nim do logopedy?

  3. Moja pierwsza i jedyna wizyta u logopedy… – to był dla mnie koszmar. Byłam przerażona. Siedziałam w jakimś ciemnym gabinecie. Przede mną było lustro. A pani logopeda zbliżała się do mnie z jakimś patykiem. I próbowała wsadzić mi w usta. Zostałam doprowadzona do logopedy, aby wyleczyć mnie z jąkania. Lecz byłam wtedy tak bardzo przerażona, że jąkanie przeszło mi samo – ze strachu!
    To było ze trzydzieści lat temu.
    Jak to dobrze, że Pani Kasia i logopedy prowadzą zajęcia metodami cywilizowanymi. Wszystko miło i przyjemnie. A przede wszystkim z pożytkiem dla naszych dzieci!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress